"Nihonto w Czechach"

Artykuł dostępny jedynie na tej stronie ArtJapan, luty 2005


To, co różni czeskich kowali od polskich wytwórców to inne podejście do swojej misji. Dla czeskich kowali kucie mieczy według technologii japońskiej nie jest zajęciem ubocznym czy dodatkowym, lecz stanowi ich jedyne główne zajęcie. To ich profesja. A że kują miecze znakomicie to ponad połowa zamówień przychodzi zza granicy.

We wszystkich krajach europejskich można znaleźć ludzi głęboko zaangażowanych w poznawanie kultury japońskiej a biała broń japońska wywołuje szczególne zainteresowanie. W krajach mających tradycyjnie silne związki z Japonią jak Wielka Brytania, Francja czy Niemcy, istnienie silnych organizacji związanych z Japonią wydaje się być czymś naturalnym. Jednakże w krajach Europy środkowej Czechy są chyba jedynym przykładem sprawnych instytucji i znakomitego krzewienia kultury japońskiej. Bazą jest Towarzystwo Czesko-Japońskie, które w 1996 roku utworzyło Sekcję d/s Miecza Japońskiego - Nihonto kenkyukai. To absolutny fenomen w naszej części Europy. Założycielem tej sekcji, dobrym duchem i wspaniałym organizatorem do dzisiejszego dnia jest Bohumil Planka. Pomimo tego, że skończył pięćdziesiątkę nadal jest czynnym zawodnikiem uprawiającym iaido, szczupły i wysportowany jak komandos. Wielki znawca kultury Japonii a jego wiedza o mieczach japońskich jest po prostu imponująca. Jeśli jeszcze wziąć pod uwagę, że nigdy nie był w Japonii to widać cały ogrom pracy, jaką wykonał aby tę wiedzę zdobyć. To on zorganizował doroczne spotkanie sekcji miecza japońskiego, które odbyło się 10 i 11 grudnia w Pradze. Baza danych sekcji miecza japońskiego obejmuje nazwiska kilkuset osób, które w taki czy inny sposób zaznaczyły swoją obecność i zainteresowanie mieczem japońskim. Sekcja gromadzi, bowiem nie tylko kolekcjonerów, pasjonatów kultury japońskiej a miecza japońskiego w szczególności, ale również kowali - artystów wytwarzających miecze według technologii japońskiej. Są wśród nich i tacy, którzy pobierali nauki w Japonii.

1

Na moście Karola w Pradze 0 C, ale dixieland przygrywa jak w Mississipi.

2.jpg

To, co różni czeskich kowali od polskich wytwórców to inne podejście do swojej misji. Dla czeskich kowali kucie mieczy według technologii japońskiej nie jest zajęciem ubocznym czy dodatkowym, lecz stanowi ich jedyne główne zajęcie. To ich profesja. A że kują miecze znakomicie to ponad połowa zamówień przychodzi zza granicy.

3.jpg

Pierwszy dzień spotkania w Pradze był poświęcony ocenie mieczy wyprodukowanych czy też produkowanych właśnie przez czeskich mistrzów. Przyjechali ludzie z wielu miast republiki. Większość z nich zna się ze sobą od lat, ale zawsze jest ciekawy temat do omówienia, problem do przedyskutowania czy też zwykła okazja, aby poddać swój wyrób ocenie szerszej grupy osób. Na załączonych zdjęciach można zobaczyć bieżącą twórczość czeskich zawodowców.

4.jpg

Wszystko co widać na tym zdjęciu zostało wykonane przez tego samego człowieka - pana Alesia z Olomunca.

5.jpg

 

6.jpg

 

7.jpg

Tsuby wykonane przez czeskich rzemieśników zadzwiają precyzją.

8.jpg

 

9.jpg

 

10.jpg

 

11.jpg

 

12.jpg

 

13.jpg

 

14.jpg

 

15.jpg

Ten pan z wąsami to właśnie Bohumil Planka.

16.jpg

To "świeżo" ukończona tsuba. Autorem jest Pavel Rihacek.

17.jpg

 

18.jpg

 

19.jpg

 

20.jpg

 

21.jpg

 

22.jpg

 

23.jpg

Generalnie rzecz biorąc, miecze kute w Czechach dzielą się na dwie grupy: miecze wykute według tradycyjnej metody japońskiej oraz miecze kute podobnie, ale bez rdzenia ze stali o mniejszej zawartości węgla, niż płaszcz zewnętrzny (według terminologii japońskiej - sunobe). Miecze przedstawione na spotkaniu mają już swoich właścicieli, bowiem wszystkie są wykonywane na zamówienie. Poza celami czysto kolekcjonerskimi, w większości przypadków miecze te są przeznaczone do iaido i tameshigiri. W Czechach występują, podobne jak w Polsce, trudności ze zdobyciem mat japońskich do cięć, dlatego stosuje się różne materiały zastępcze jak maty ze słomy pszennej i żytniej lub rurki z papieru, które zastępują bambus. Wydaje się, że miecz musi być naprawdę dobry, jeśli ma czysto przeciąć rurkę z papieru.

24.jpg

Tak się skończył dzień pierwszy, a następnego dnia "pełna gala"!

25.jpg

Na uwagę zasługuje również podejście Czechów do specjalizacji, czyli zastosowanie japońskiej filozofii produkcji mieczy. Podobnie jak w Japonii, są specjaliści od kucia mieczy, wytwarzania tsub, cyzelowania pozostałych elementów (fuchi, kashira, menuki) oraz inni od wytwarzania pochew. Tego typu organizacja sprawia, że kompletne miecze powstają znacznie szybciej i raczej na wyższym poziomie, niż kiedy twórca "sam robi wszystko", a to przypadek w Polsce najczęstszy. Czytelnicy zainteresowani obejrzeniem osiągnięć czeskich kowali, a także złożeniem zamówienia mogą to uczynić poprzez stronę internetową http://www.jswords.com/html/galerie.html, gdzie wiodącym jest Pavel Bolf , lub na www.volny.cz/templ-rihacek, gdzie kowalem jest Pavel Rihacek po wielu miesiącach spędzonych w Japonii.

26.jpg

Drugi dzień spotkania sekcji odbył się w Muzeum Policji w Pradze (warte zwiedzenia przy okazji wizyty w tym pięknym mieście). Dużo miejsca w tym dniu poświęcono mojej ulubionej broni - naginacie. I to nie tylko od strony teoretycznej, ale i praktycznej. W Czechach mieszka od kilku lat wysokiej klasy nauczyciel naginaty, pani Zaitsu Hideko (4 dan). Urodzona w 1939 roku imponuje sprawnością i szybkością. Treningi naginatą rozpoczęły się w Czechach w końcu 1997 roku, a widoczne skutki tych zajęć można było zobaczyć w 2003 roku. W czerwcu 2003 roku w Kalifornii odbyły się Trzecie Mistrzostwa Świata w Naginacie. Wystąpiło pięćdziesięciu zawodników z ośmiu krajów a Czesi wysłali swoich zawodników pierwszy raz. W finale Jana Soukupova pokonała Francuzkę Catherine Parisis i została złotą medalistką! Jana jest szczęśliwa z medalu, ale skromnie przyznaje, że niewątpliwy wpływ na jej zwycięstwo miała nieobecność zawodniczek z Japonii, które nie przyjechały z powodu zagrożenia terrorystycznego. Jana spędziła w Japonii ponad rok i twierdzi, że szybkość i agresja walczących Japonek jest niezrównana. W Muzeum Policji obie panie: Zaitsu Hideko i Jana Soukupova pokazały ćwiczenia z naginatą zarówno w wersji z bogu jak i bez zbroi.

27.jpg

 

28.jpg

 

29.jpg

 

30.jpg

Podobnie jak w pierwszym dniu było wiele okazji do dyskusji na temat mieczy, oceny produkcji, zapoznania się z planami czeskich mistrzów kowalstwa i wymiany doświadczeń między członkami sekcji.
Okazuje się, że pierwsza książka o mieczach japońskich ukazała się w języku czeskim już w 1995 roku i miała duży wpływ na wzrost aktywności miłośników broni japońskiej.

31.jpg

Na marginesie, Czesi mogą się pochwalić znakomitymi osiągnięciami wydawniczymi. Towarzystwo Czesko-Japońskie kilka razy do roku wydaje własny biuletyn o nazwie "Kokoro" ("Serce") a sekcja Miecza Japońskiego wydaje swój własny biuletyn "Nihonto kenkyukai". Ten ostatni ma format A4 i zwykła objętość przekracza 50 stron. Pismo to przedstawia aktualności z życia sekcji, propaguje kulturę w odniesieniu do miecza japońskiego, prezentuje poszczególne elementy oprawy miecza a także poświęca wiele miejsca roli mieczy w historii Japonii. Nie brakuje również tłumaczeń z angielskiego i japońskiego artykułów na temat miecza japońskiego.

32.jpg

 

33.jpg

Wydawnictwo jest bardzo ciekawe a w składzie kolegium redakcyjnego nie brakuje, oczywiście, Bohumila Planki. Osoby zainteresowane działalnością miłośników mieczy japońskich w Czechach mogą uzyskać więcej informacji na stronie internetowej www.nihonto.manga.cz.

34.jpg

Do Pragi pojechałem na zaproszenie Bohumila Planki, bowiem Czesi nie tylko bacznie śledzą, co się dzieje w Polsce, ale kilku z miłośników miecza japońskiego zdecydowało się nawet na prenumeratę "Budojo". Warto z Czechów brać przykład, bo biorąc pod uwagę kilka tysięcy czytelników "Budojo" nie brakuje u nas ludzi żywo zainteresowanych tą tematyką. Bohumil Planka był również inicjatorem jeszcze jednego ważnego przedsięwzięcia. Założył rejestr mieczy japońskich w Czechach. Takie rejestry istnieją w wielu krajach, gdzie miecz japoński jest traktowany jako dzieło sztuki, wielu ludzi studiuje jego historie i rozwój, a istnienie takiego rejestru pozwala na zwiększenie pewności, co do klasy mieczy i źródeł jego pochodzenia. Brak "żywego" forum, na którym można zobaczyć miecze i o nich podyskutować znacznie ogranicza możliwości rozwoju takiej aktywności kulturalnej.

/-/ Henryk Socha, Warszawa

 
nowe kreowanie